Tak wiele się dzieje, że nie bardzo mam czas, żeby zajrzeć
do własnego bloga. Owszem dużo piszę na komputerze, ale ostatnio głównie w
alfabecie dewanagarii. Oczywiście plus recenzje książek dla dzieci.
Lu łatwo i szybko zaakceptował szkołę. Mamy trochę problemów
z odrabianiem lekcji, bo trudno mu skupić uwagę no i więcej dokazuje w domu. W
szkole jego mega zdyscyplinowany, więc musi gdzieś znaleźć ujście dla nadmiaru
energii.
Na targach książki w tym roku zaszalałam. Kupiłam niewiele
książek dla siebie, ale dla Lu mam zapas czytadeł na najbliższy rok. No może
przesadziłam, biorąc pod uwagę, że kończymy Harrego Pottera, którego zaczęliśmy
z końcem września. Planuję jednak powoli wycofać się z głośnego mojego czytania
na rzecz samodzielności w tym względzie Młodego.
Przez parę miesięcy żyliśmy oboje z Młodym w Hogwarcie i
było nam super. Przeczytałam całą serię po raz trzeci i muszę przyznać, że z
niesłabnącym zachwytem. Pozostaję nadal fanką Pottera.
Uważam, że te książki świetnie nadają się do wytłumaczenia
dziecku wszelkich zawiłości świata. Nieustającego ścierania się dobra ze złem.
I przyznam, że trochę mi żal, że już skończyliśmy ostatni tom.
